Jarosław Kaczyński został niespodziewanie Człowiekiem Wolności tygodnika „wSieci”. Posła wyróżniono tak zaszczytnym tytułem, ponieważ z naddatkiem spełnia wyśrubowane kryteria: należy do nielicznych osób, które „przysługują się obronie wolności - zarówno wolności słowa, jak i wolności obywatelskich” - wyjaśnia bez zająknienia redaktor naczelny. Obrona wolności przez posła, choć żarliwa, nie jest łatwa, gdyż „siły starego porządku […] nie godzą się na realny, a nie pozorowany pluralizm w mediach, w wymiarze sprawiedliwości, w gospodarce, w - tak naprawdę - żadnej sferze” - podziwia nagrodzonego nagradzający.

Gdyby siły jedynie się nie zgadzały, dałoby się jakoś wytrzymać. Ale – jak twierdzi poseł – one przeprowadziły pucz. Pucz, jak wiadomo, to przejęcie władzy w państwie przez jednostkę lub grupę ludzi z użyciem armii albo przy jej biernym poparciu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej