Decyzję prezydenta Andrzeja Dudy o podpisaniu ustaw oświatowych, które zlikwidują gimnazja i gruntownie zmienią polską szkołę, można rozpatrywać w dwóch kategoriach – jako akt wiary w reformę PiS lub jako akt podległości wobec tej partii. Wszystkie okoliczności wskazują na to drugie.

Duda przez 21 dni (maksymalny termin) decyzji nie podejmował. Jego otoczenie dawało do zrozumienia, że prowadził szerokie konsultacje, więc zapewne ma wątpliwości. Wcześniej prezydent się nie wahał, aprobował pomysły PiS jak sprawny notariusz (oprócz ustawy o zgromadzeniach, którą odesłał do Trybunału Konstytucyjnego).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej