Zacznijmy od czterech bardzo aktualnych przykładów.

Uchodźcy. W kwietniu Episkopat poprosił Caritas o zbadanie możliwości utworzenia tzw. korytarza humanitarnego z Syrii – czyli przywiezienia samolotami niewielkich grup uchodźców z Syrii, Jordanii i Libanu. Caritas zarekomendował taką operację w czerwcu. W październiku abp Stanisław Gądecki ogłosił, że „ze względu na opór ministerstw Spraw Zagranicznych oraz Wewnętrznych podjęcie idei korytarzy humanitarnych nie jest możliwe”.

Żeby było jasne: za transport zapłaciłby Caritas, a nie państwo. Państwo mogłoby za to dokładnie selekcjonować uchodźców przed przywiezieniem ich do Polski.

Zobacz: Byłem w przedsionku piekła. Darek Malejonek o Aleppo

Biskupom chodziło o 40-50 osób, przede wszystkim rodziny bez ojców, osoby niepełnosprawne i Syryjczyków, którzy byli prześladowani z powodów religijnych (a więc m.in. chrześcijan). Rząd powiedział „nie”, chociaż w przypadku podobnego korytarza organizowanego przez Włochów sprawdzanie dokumentów uchodźców zajęło miesiąc.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej