W państwie prawa opozycja złożyłaby do marszałka Sejmu swoje zastrzeżenia i marszałek Marek Kuchciński wobec zaistniałych wątpliwości zarządziłby powtórzenie głosowania. Gdyby tego nie zrobił, prezydent przed podpisaniem uchwalonych w wątpliwym trybie ustaw posłałby je do Trybunału Konstytucyjnego. TK oceniłby, czy zostały uchwalone zgodnie z konstytucją.

Zobacz: Ewa Siedlecka o czytaniu konstytucji

Prokuratura po doniesieniu opozycji o nadużyciu władzy lub niedopełnieniu obowiązków przez marszałka zbadałaby sprawę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej