Czasy są – jak widać w ostatnich dniach – marne, a coraz lepsze zmiany wprowadzane przez PiS toną w Atlantyku niechęci. Jak wykrył bp Antoni Pacyfik Dydycz: „zło nie śpi, zło przeszkadza”. I z okazji 35. rocznicy stanu wojennego w porę mądrze ostrzegł: „Widzimy bowiem działania sił próbujących osłabić nasz patriotyzm”. Dlatego wobec zagrożeń ze strony zła, czyli opozycji i KOD-u, władza powinna jak najciaśniej zewrzeć szeregi i murem otoczyć swojego Naczelnika.

 Jednak nie wszyscy jeszcze dorośli do tego, by być solidnymi cegłami w tym murze. Są tacy, którym puszczają nerwy i tracą węch, a wtedy mamy do czynienia z pożałowania godnymi wydarzeniami. Tak jak w wypadku posła PiS Stanisława Pięty, który pogubił się do tego stopnia, że w wywiadzie dla portalu „wPolityce” wyjątkowo brutalnie zaatakował Lecha i Jarosława Kaczyńskich.

Pięta pożalił się, że dobre zmiany nie następują tak prędko, jak by sobie życzył, i wyjaśnił, jakie są tego przyczyny. „Współczesna Polska zaczęła się od czegoś, co po prostu było jedną wielką zgnilizną: Magdalenką i Okrągłym Stołem. To nam obcięło skrzydła. […] Ludzie, którzy rozmawiali wtedy z komunistami, zatracili poczucie lojalności, jakie powinni mieć względem Polaków”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej