W swoich tekstach („Zima wasza, wiosna nasza” i „Tragedia to lato Muminków”) Stanisław Skarżyński radzi lać na odlew, tylko mocniej. Mówi tak: pisowcy obalili porządek prawny III RP, więc nie można ich rozliczać według tego porządku (względnie łagodnego). Nie można ich karać wedle prawa, które zniszczyli – trzeba ich karać wedle bezprawia, które wprowadzili. Smutne to, przyznaje autor, ale nieuniknione: państwa prawa już nie ma. I nie udawajmy, że jest. Drodzy pisowcy, chcecie ulicznych reguł, to będziecie je mieli. Walnęliście pięścią, dostaniecie kastetem.

Taki pomysł ma też walor dydaktyczny. Psujom-pisujom zadrżałyby ręce. Zaczęłyby się bać. Jedni mniej, ale inni bardziej. Walec miażdżący kraj straciłby rozpęd i monolityczność.

Zobacz też: Antoni Macierewicz i płatny konfident komunistycznej Służby Bezpieczeństwa

Autorowi odpowiadają Maciej Stasiński i Bartosz Wieliński, ambasadorzy Krainy Łagodności. Stasiński odrzuca „oko za oko” (co dopiero „oko podbite kastetem”). Mówi: niech zajmą się nimi sądy, mimo wszystko. Wieliński proponuje nadzwyczajną komisję prawdy i pojednania na wzór południowoafrykański. Pisowcy mieliby się przed nią publicznie spowiadać.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej