Pierwsze wcielenie Stanisława Piotrowicza wynika wyłącznie z jego wyborów życiowych. Druga rola to wybór dokonany przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i kierownictwo partii. Obecne tłumaczenie członków PiS, że nie znali przeszłości Piotrowicza, czy żenujące apele Jacka Sasina, by nie grzebać w przeszłości, to kolejny poziom hipokryzji. Piotrowicz w PiS to ten sam Piotrowicz co w PRL: gorliwy i cyniczny.

Czy sam fakt zajmowania stanowiska prokuratora w PRL to powód do wstydu? Nie. Wszak prokuratorem w PRL był również wybitny działacz Prawa i Sprawiedliwości Zbigniew Wassermann. Tylko że pozytywne świadectwo z czasów PRL wystawiali Wassermannowi opozycjoniści, na przykład zatrzymany przez policję pod zarzutem terroryzmu ówczesny działacz Wolności i Pokoju Bartłomiej Sienkiewicz. W czasach stanu wojennego wielu ludzi tamtego systemu zachowywało się przyzwoicie. Od niewątpliwego bohatera, jakim był funkcjonariusz SB Adam Hodysz, po zwykłego milicjanta, który z udawaną troską pytał, wyciągając z mojego plecaka „książki zbójeckie”: „A czy studentowi nie szkoda psuć oczu, czytając taki druk?”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej