Maszyny nie oferują ani wódki, ani koniaku, tylko 40-proc. „preparaty medyczne”, przede wszystkim popularny „bojarysznik”, czyli wspomagającą pracę serca nalewkę na głogu. A te specyfiki wśród pijących Rosjan, jak dowodzi oficjalna statystyka państwowa, są o wiele popularniejsze od najchętniej kupowanej wódki.

Liderem wódczanego rynku naszych sąsiadów jest dziś czysta „Pięć jezior”, której Rosjanie spożywają rocznie 36 mln litrów. A nalewek na głogu i podobnych zawierających 40 proc. alkoholu ziołowych „medykamentów” wypijają, jak ocenia Federalna Agencja Rynku Alkoholowego – mniej więcej 250 mln litrów (ponad litr na przeciętnego obywatela). Sprzedaż tych specyfików rośnie w tempie 20 proc. rocznie

.

I nic dziwnego. Nalewki lecznicze sprzedawane w 100-gramowych buteleczkach zawierają uczciwe 40 proc. czystego spirytusu, kosztują 20 rubli, wychodzi więc, że są niemal trzy razy tańsze od setki wódki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej