W rocznicę rozpoczęcia ataku na Trybunał Prawo i Sprawiedliwość wnosi ustawę demolującą wolność zgromadzeń. Nie przedstawiło żadnego uzasadnienia. Jedyny powód, którego można się domyślić, to zemsta prezesa Kaczyńskiego. Chodzi o wyświetlanie przez nieformalną grupę Obywatele RP podczas miesięcznic smoleńskich na fasadzie Pałacu Prezydenckiego słów prezydenta Lecha Kaczyńskiego afirmujących Trybunał Konstytucyjny.

Teraz miesięcznice będą chronione ustawą jako uprzywilejowane „zgromadzenia cykliczne”. Jakiekolwiek inne zgromadzenie będzie się mogło odbyć w odległości minimum stu metrów, co zważywszy na szerokość Krakowskiego Przedmieścia, zepchnie je na Nowy Świat lub plac Zamkowy.

Żyjemy w państwie, w którym urażona duma jednego człowieka dyktuje prawo. Demoluje wolność zgromadzeń, która obok wolności słowa jest solą demokracji, bo pozwala obywatelom w sposób bezpośredni komunikować się z władzą i publicznie ją rozliczać.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej