Przeszło dwa tygodnie, które minęły od wyborów, powinny uspokoić wszystkich, którzy byli zaszokowani i przerażeni zwycięstwem Donalda Trumpa. Okazuje się, że amerykański prezydent elekt nie jest rasistą, jastrzębiem ani skrajnym prawicowcem, za jakiego niektórzy go uważali po strasznej kampanii wyborczej, w której demonizował miliony nielegalnych imigrantów z Meksyku, chciał zamykać granice USA dla 1,7 mld muzułmanów, mordować żony i dzieci terrorystów. To wszystko było jedynie kiełbasą wyborczą.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej