Odzew był nadzwyczajny – wpłynęło 856 pomysłów na takie dzieła. Komisja, mająca się dopiero z nimi zapoznać, orzekła, że poziom prac jest wysoki. „Pomysły dotyczą wszystkich epok – od panowania pierwszych Piastów aż do współczesności”- czytamy.

Najbardziej frapuje ta ostatnia kategoria – filmy historyczne opowiadające o współczesności. Zapewne będą to obrazy mocno awangardowe. Liczba projektów może świadczyć, że doszło do pospolitego ruszenia autorów. To chwalebne, gdy się przypomni, że Koło Scenarzystów przy Stowarzyszeniu Filmowców Polskich liczy tylko 90 członków.

Minister spraw wewnętrznych Błaszczak też dał się ponieść fali i zapałał entuzjazmem. Z racji pełnionej funkcji pewnie poznał 856 projektów, zanim jeszcze powstały, i nie czekając na scenariusze, już zaczął obsadzać role. „Trzeba zatrudnić Cruise’a, Gibsona czy kogoś, kto jest znany na całym świecie, aktora hollywoodzkiego, który wcieliłby się w postać Polaka w czasie II wojny i pokazał historię”. Minister wypowiedział te słowa na spotkaniu z Polonią w Nowym Jorku, podczas którego wyraził też szczere zdumienie faktem, że takie wraże filmy jak „Pokłosie” lub „Ida” zostały sfinansowane z pieniędzy podatników.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej