Bo to tak, jakby patronką Konstytucji 3 maja uczynić Katarzynę Wielką, jej pogromczynię. Nie neguję zasług Dmowskiego dla niepodległości Polski, przypominam jednak, że był heroldem autorytarnego nacjonalizmu połączonego ze wściekłym antysemityzmem, jednej z paskudniejszych ideologii, jaką stworzyła ludzkość. W dużej mierze za sprawą Dmowskiego, jego talentów pisarskich i przymiotów umysłowych nacjonalizm i antysemityzm zatruwają Polaków od ponad 100 lat.

„Ludność żydowska jest niezaprzeczenie pasożytem na ciele społecznym tego kraju, który zamieszkuje” - pisał Dmowski pod koniec XIX w. Potem jego przekonania w tej kwestii się radykalizowały. Na początku lat 30. chwalił nazistów, bo „rozumieją, że chcąc zorganizować Niemcy na podstawach narodowych, muszą zniszczyć pozycję Żydów i ich wpływ na społeczeństwo niemieckie”.

Paweł Wroński: Nie wykluczać Dmowskiego

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej