W głośnym sierpniowym wywiadzie dla magazynu „Esquire” 86-letni Clint Eastwood, jeden z najbardziej zasłużonych i szanowanych amerykańskich filmowców, stwierdził, że postawiony przed wyborem: Clinton albo Trump, zagłosuje na republikanina. „Wszyscy mamy dość politycznej poprawności i podlizywania się – wyjaśnił. – Trzeba wielce uważać, żeby nie być posądzonym o rasizm. Kiedy ja dorastałem, nikt nie nazywał pewnych rzeczy rasizmem”.

Ta wypowiedź świetnie oddaje dwie najważniejsze chyba cechy większości wyborców Trumpa.

Pierwsza to nostalgia. Slogan wyborczy „Make America Great Again” („Uczyńmy Amerykę znów wielką”) Trump wymyślił ponoć sam, jadąc schodami ruchomymi do swojego apartamentu w Trump Tower. Trzeba przyznać, że był to przebłysk geniuszu. Człowiek jest przecież z natury istotą sentymentalną i nostalgiczną, idealizującą własne wspomnienia. A hasło Trumpa obiecuje powrót do przeszłości. Każdy z wyborców może sobie ją inaczej wyobrazić, przyłożyć do niej własne wspomnienia z czasów, „kiedy dorastał”.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej