Publikujemy treść kazania wygłoszonego w kościele pw. św. Jacka w Warszawie 18 października:

Odszedł od nas Andrzej Wajda. Przed odejściem otrzymał ostatnie namaszczenie i pojednał się z Bogiem. Artysta na wskroś polski i z tą polskością ciągle się wadzący. „Chory na Polskę” – pisał o nim Jerzy Andrzejewski. Odchodzi pokolenie naszych wielkich wychowawców, autorytetów. W tej rzeczywistości, na tym świecie już ich nie dotkniemy, nie usłyszymy ich głosu, ich mądrych rad, nie zobaczymy ich nowych, kolejnych dzieł; nie poczujemy ich oddechu, nie pokłócimy się z nimi. Koniec!

Ale bez śmierci nie ma życia. Tajemnica i milczenie!

Śmierć dla wierzącego nie jest łatwiejsza niż dla niewierzącego. Zarówno wierzący, jak i niewierzący pragną śmierć i cierpienie jakoś zracjonalizować, zrozumieć. Najczęściej to się nie udaje. Tomasz we fragmencie Ewangelii, którą przed chwilą usłyszeliśmy, mówi: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?”. Jaka jest nasza droga do zmartwychwstania, jaka jest nasza droga do zbawienia? Co tak naprawdę dzieje się z naszą duszą po śmierci, z naszą świadomością? Nie ma ludzkiej odpowiedzi na te pytania. I nie może jej być. „Tajemnica szczęśliwej komunii z Bogiem i tymi wszystkimi, którzy są w Chrystusie, przekracza wszelkie możliwości naszego rozumienia i wyobrażenia” (ks. J. Tischner).

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej