Teraz więc Oxen ma na karku policję, służby specjalne i widmową organizację Danehof, która z ukrycia steruje duńską polityką jeszcze od średniowiecza (w rzeczywistości był to protoparlament, który w XIV wieku stracił wpływy na rzecz Rady Królewskiej). Chcąc nie chcąc, musi prowadzić śledztwo w obronie własnej – bo jeśli on ich nie dopadnie, oni dopadną jego.

Tak mniej więcej wygląda zawiązanie akcji w serii thrillerów Jensa Henrika Jensena. Jest o tyle nietypowa, że główny bohater sam jest człowiekiem mocno poranionym psychicznie.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej