Carl Frode Tiller, "Początki”, przeł. Katarzyna Tunkiel, Wydawnictwo Poznańskie

Jest połowa sierpnia, ale zboża, które łanami schodzą do fiordów, są jeszcze zielone, za to krzaki malin uginają się pod ciężarem owoców, owady uwijają się wokół wszechobecnych kwiatów. Nietrudno zachwycić się przyrodą szalejącą w środkowej Norwegii przez tych kilkanaście ciepłych tygodni. I nietrudno zrozumieć, dlaczego Carl Frode Tiller uczynił walkę o otaczającą go naturę jednym z tematów jego ostatniej, wydanej właśnie w Polsce powieści "Początki”.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej