Andrew Smith "Księżycowy pył. W poszukiwaniu ludzi, którzy spadli na Ziemię", przeł. Rafał Lisowski, wyd. Czarne, Wołowiec

Dzielnica muzeów to przyjemna okolica, którą ktoś jakby dodał do miasta po namyśle: dominuje przystrzyżona zieleń oraz – ponieważ ludzie wybierają się tam tylko w celach kulturalnych – cisza. Jest ładnie, a spotkanie w Muzeum Nauk Przyrodniczych okazuje się bardzo kameralną imprezą. Najpierw są koktajle, a potem „kolacja VIP-ów” z udziałem nauczycieli i lokalnych filantropów. Motyw przewodni to: „Stwórzmy przestrzeń dla dzieci świata”. Przychodzę spóźniony i siadam z tyłu, patrzę, jak sprzątają resztki kurczaka, a potem – proszę bardzo, w głośnikach rozlegają się znajome narastające akordy. Tako rzecze Zaratustra.

Bean wychodzi na przód kolistego pomieszczenia, ubrany w brązowe spodnie i bladoniebieską bawełnianą koszulę z logo NASA na kieszonce oraz z szerokim uśmiechem na twarzy.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej