Niemodna muzyka, brzmiąca jak odwiedziny w muzeum rock and rolla, niby wszystko już w tej konwencji zostało zagrane. Ale kiedy piosenki są dobre, wykonanie sprawne i buzujące energią, a produkcja podkreśla wszystkie zalety kompozycji i aranżacji, okazuje się, że tam, gdzie spodziewalibyśmy się kurzu i pajęczyn, mamy powiew świeżości.

Zresztą dla pokolenia, które dorastało na rapie i elektronice, to naprawdę będą nowe, intrygujące brzmienia – wiem, co mówię, testowałem na nastoletnim potomstwie.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej