Natalia Szostak: Radość?

Agi Miszol: Ogromna. Zbigniew Herbert to jeden z moich ulubionych poetów. Kiedy w 1991 r. odbierał Nagrodę Jerozolimską, byłam na ceremonii. Musiałam go zobaczyć, posłuchać.

Musi pani wiedzieć, że polska poezja jest bardzo doceniana w Izraelu. Zawdzięczamy to przede wszystkim wspaniałym przekładom prof. Davida Weinfelda, który urodził się  w Polsce tuż przed wybuchem II wojny światowej i jako dwunastolatek wraz z rodziną wyemigrował do Izraela. To on przetłumaczył na hebrajski wiersze Herberta, Miłosza, Szymborskiej, Zagajewskiego, Krynickiego.

To perły tłumaczenia, które wpłynęły na wielu izraelskich poetów. Także na mnie. Ich poetyka była dla nas czymś nowym, zaskakującym. Sięgnąć po wiersze Szymborskiej po lekturze Ezry Pounda czy T.S. Elliota, było czymś odświeżającym. Polska poezja pokazała nam, że można pisać inaczej. Bardziej wprost, bardziej komunikatywnie.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej