Rafał Kosik, "Amelia i Kuba. Mi się podoba", Powergraph, Warszawa

1 września Felix Polon raźno maszeruje do szkoły. Gimnazjum imienia profesora Stefana Kuszmińskiego to szary budynek, który miał „chyba ze sto lat” i „nieco przypominał zamek”. Szkolna przygoda rozpoczyna się nieciekawie. Felix nie zdąży nawet znaleźć swojej klasy, a już dwóch urwisów wymusza od niego kieszonkowe. „Witajcie w szkole, pomyślał Felix”. Poznaje Neta, „chudego jak tyczka chłopaka w luźnych bojówkach”. Net spóźnia się na pierwszą lekcję, bo szuka zasięgu i rwie mu się transfer. Grube szkolne mury nie są łaskawe dla miłośników nowych technologii, zwłaszcza że mamy rok 2004 i bezprzewodowy internet płata figle.

Chłopcy wspólnie postanawiają znaleźć swoją salę. Nie będzie im jednak dane dotrzeć na pierwsze zajęcia. Hultaje, którzy przejęli kieszonkowe Felixa, szarpią na korytarzu rudowłosą dziewczynę w martensach. Trzeba działać! Za chwilę Net przeprogramuje szkolny dzwonek i z klas wybiegną uczniowie, napastnicy uciekną, a dziewczynka podziękuje chłopakom za to, że uruchomili alarm. „Skąd wiesz?” – pytają jednocześnie. „Kobieca intuicja”, odpowiada Nika (tu trzeba zaznaczyć, że role płciowe u Kosika są nakreślone stereotypowo). Tak zaczyna się „Gang Niewidzialnych Ludzi”, pierwszy tom cyklu, dzisiaj obowiązkowa lektura szkolna.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej