Moby okazał się nie tylko wszechstronnym muzykiem, ale też bardzo sprawnym pisarzem. Cóż, jest w końcu kuzynem Hermana Melville'a, autora "Moby Dicka", z której to powieści zaczerpnął swój pseudonim. W "Porcelain" mistrz pogranicza elektroniki, popu i alternatywy opowiada o swej drodze na szczyt popularności, którym okazał się album "Play" (1999), a który, według założeń autora, miał być raczej jego pożegnaniem...

Fragment, który prezentujemy, pokazuje moment, w którym ta droga tak naprawdę się zaczęła. A było pod górkę.

Moby „Porcelain. Wspomnienia", przeł. Helena Marzec, wydawnictwo Planeta, premiera 20 marca

Teraz był rok 1990 i właśnie sprzątali Union Square Park: uschłe drzewa wywieziono i dbano o te, które z trudem rosły. Narkomani przenieśli się do parków Tompkins Square i East River. „Palladium” zaś zmieniło się z kina w największy nocny klub na świecie.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej