Pierwszym powodem tej rozmowy jest złość. 8 stycznia Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego na Facebooku przypomniało o 125. rocznicy urodzin Rajmunda Kolbego, późniejszego świętego Maksymiliana, franciszkanina, który oddał swoje życie za współwięźnia w Auschwitz. Ale to samo ministerstwo kilka dni wcześniej, 1 stycznia, zapomniało odnotować 100. rocznicę urodzin Marka Edelmana. Bohatera, obywatela polskiego pochodzenia żydowskiego, jednego z przywódców powstania w getcie warszawskim, Kawalera Orderu Orła Białego, kardiologa.

Kilka miesięcy wcześniej Sejm uznał, że Edelman nie będzie jednym z patronów 2019 roku.

Pomyślałem, że warto raz jeszcze przypomnieć, kim i jaki był.

A potem przypomniałem sobie, że pod koniec roku ukazała się „Pola i inne rzeczy teatralne”, zbiór tekstów niezwykłej reporterki, wśród których znalazła się jej autorska adaptacja jednej z najważniejszych polskich książek wydanych po wojnie, czyli „Zdążyć przed Panem Bogiem”. W poruszającej sztuce napisanej przez Hannę Krall, reporterkę wybitną, spotyka się dwóch Edelmanów, młody powstaniec i stary doświadczony lekarz, a akcja toczy się w łódzkim mieszkaniu doktora 19 kwietnia 1983 roku, w 40. rocznicę wybuchu powstania w getcie.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej