Za mną kolejny rok spotkań i rozmów z pisarzami. Pracowity, czasem męczący, ale fascynujący czas. Kilkadziesiąt wywiadów w Polsce i za granicą.

Gdy na potrzeby tego podsumowania czytałem je ponownie, już nie w biegu, chwilę przed oddaniem do redakcji − tuż przed nadciągającym jak tornado deadline’em − wyłonił się z nich nie do końca optymistyczny obraz współczesnego świata. W tym Polski przeżartej na wskroś konfliktami i z językiem, w którym coraz więcej brzydkich, raniących słów.

1. „Bycie odrobinę populistą to tak jak bycie odrobinę w ciąży. Nie ma czegoś takiego jak odrobina populizmu. Prędzej czy później – zwykle raczej prędzej – populizm prowadzi do faszyzmu”

− Rob Riemen, holenderski politolog i filozof cytujący peruwiańskiego noblistę Mario Vargasa Llosę

Zdaniem Riemena faszyzm powrócił do Europy, co więcej – rozgościł się również za Atlantykiem. Jak wyjaśnia w wywiadzie dla „Książek. Magazynu do Czytania”, żyjemy w świecie, w którym wielu politykom udało się zredukować naszą tożsamość do kwestii narodowości, tak byśmy uwierzyli, że o wszystkim decyduje miejsce urodzenia. Jego zdaniem to ślepa uliczka, bo rozbudzanie kwestii narodowościowych zawsze leży wyłącznie w interesie grupy, która chce zagarnąć władzę i zniszczyć obowiązujące reguły gry.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej