Niby temat nie jest nowy. Prawica od lat kocha dystopie pełne złych feministek i prześladowanych mężczyzn, w sutannach lub nie. Rzeczony Terlikowski nie tak dawno popełnił powieść „Operacja Chusta”, w której papiestwo przed toczącym Zachód rakiem laicyzmu schronić musiało się w Afryce. W wydanej właśnie „Epoce Antychrysta” Pawła Lisickiego jest inaczej – rak laicyzmu stoczył i zasymilował papiestwo.

Tęczowa piuska i chwała Jasnej Góry

Oto w 2217 r. na tronie Piotrowym zasiadł papież Judasz – przyjmuje to imię, by pokazać, że Bóg każdemu wybacza i nikogo nie można oceniać. Nosi białe trampki z różowym trójkątem i tęczową piuskę do krótkich spodenek. Jest idolem mieszkańców Zjednoczonych Stanów Europy.

Znakiem tego superpaństwa są sierp i młot w kolorze zielonym. Ostatnie ogniska oporu „prawdziwych” chrześcijan, zwanych „neopelagianami”, to klasztor na Jasnej Górze i Nigeria. Kler uległ temu, co Piotr Semka nazywa „dyktatem politycznej poprawności”. Kandydaci na księży przechodzą badania, podczas których pokazuje im się bluźnierczą sztukę – a oni nie mogą reagować na nią z oburzeniem, bo fanatyzm religijny zamyka drogę do stanu duchownego.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej