Wybitny kompozytor muzyki elektronicznej Morton Subotnick, jeden z największych saksofonistów jazzowych Archie Shepp, przyboczny Andy’ego Warhola reżyser Paul Morrissey – wszyscy oni otworzyli drzwi przed trzydziestolatkiem z Polski. Co okazało się kluczem do rozmów z czołówką nowojorskiej elity kulturalnej czy kontrkulturalnej? Nazwisko naszego rodaka działającego na Lower East Side ponad pół wieku temu.

Dziennikarz Jan Błaszczak próbował wytropić w Nowym Jorku Stanleya Tolkina. Polonus prowadził tam w latach 60. klub, w którym spotykali się awangardowi malarze, poeci i jazzmani. A właściwie dwa kluby – niewielki Stanley’s Bar oraz otwarty w 1964 roku potężny The Dom. W tym ostatnim, zajmującym parter Polskiego Domu Narodowego (instytucji zbudowanej na początku XX wieku dzięki składkom polskiej społeczności), bywali Jackie Kennedy, bitnicy Allen Ginsberg i Ed Sanders, poeta John Ashbery, grywali The Velvet Underground ze słynną niemiecką wokalistką Nico.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej