„Tango śmierci” to prawdziwy literacki majstersztyk. Traktuje, mówiąc w największym uproszczeniu, o fenomenie Lwowa. Jego przedwojenną magię i okupacyjną grozę Jurij Wynnyczuk wskrzesza jednak w sposób nietypowy. Wraz ze swoim głównym bohaterem przyjmuje bowiem, że dawny Lwów „zapadł się w głębiny czasu jak Atlantyda”. Powiada: „Zostały tylko kamienie, a wszystko inne – ludzie, język, kultura – zniknęło i stało się snem”.

Profesor jak z Dana Browna

Nie bez powodu ów główny bohater Myrko Jarosz jest akademickim badaczem języków martwych, profesorem wyspecjalizowanym w rekonstruowaniu literatury starożytnego – i co ważniejsze: fikcyjnego – ludu Arkanum.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej