Parodiuję styl autorki: Kochany Czytelniczku mój. Masz teraz pod pachą sobotni numer „Gazety Wyborczej”. Zmierzasz z nim do domu, aby w jego zaciszu oddać się lekturze. Już jesteś prawie pod klatką, kiedy wpada na ciebie sąsiad i rad nierad przystajesz. Sąsiad jest rozpromieniony jak nigdy i mówi, widzę, co sąsiad ma pod pachą, polecam, polecam gorąco lekturę tekstu pióra Janusza Rudnickiego. Coś tam jeszcze mówi o pogodzie, ale ty dziękujesz i pędzisz do mieszkania i w jego zaciszu otwierasz „Wyborczą” na tej stronie właśnie, na której teraz jesteś.

Pozostało 95% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej