30 czerwca w "Magazynie Świątecznym" ukaże się fragment wywiadu Michała Nogasia z Jerzym Pilchem. Zapis całej rozmowy − 3 lipca w Radiu Książki

_________________________________________

W trzeciej powieści, licząc od wydania „Drugiego dziennika”, Jerzy Pilch zrywa z dotychczasowym chwytem. Jego istota – zarówno w „Zuzie albo czasie oddalenia” (2015), jak i w „Portrecie młodej wenecjanki” (2017) – polegała na zespoleniu elegijnej relacji „z dni przedostatnich” z erotomańską, autoironiczną gawędą. Intensywne gadanie o laskach jako metoda zaklinania rozpaczy? Tak to chyba w ogromnym uproszczeniu można by przedstawić.

Wspomnianą tu drugą odsłonę „Dziennika” biorę oczywiście za dzieło w pewnym sensie przełomowe. Po jego opublikowaniu w świadomości czytelniczej utrwalił się obraz pisarza schorowanego, jak gdyby żegnającego się ze światem, a już na pewno boleśnie melancholijnego. Ale jednocześnie niezwykle świadomego, że to, co nam mówi, pozostaje efektowną retoryką oraz nieoczywistym, niezwykle wyrafinowanym żartem. W pisaniu Pilcha o własnej sytuacji, którą można chyba nazwać, niewiele przesadzając, graniczną, nawet grama mazgajstwa nigdy nie było. I nadal nie ma.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej