„Jedyna historia” Julian Barnes, przeł. Dominika Lewandowska-Rodak, wyd. Świat Książki, Warszawa, premiera: 23 maja

Nowa powieść mistrza brytyjskiej prozy Juliana Barnesa rozpoczyna się w niemal komediowym tonie. W latach 50. na zamożnych mieszczańskich przedmieściach Londynu matka 19-letniego wówczas narratora Paula zachęca go w przerwie wakacyjnej do zapisania się do lokalnego klubu tenisowego. Po grze próbnej z miejsca zostaje oddelegowany do gry w turnieju deblowym wraz z przydzieloną w losowaniu partnerką Susan.

Miłość kiełkuje niewinnie, jak przystało na czasy sprzed rewolucji obyczajowej. W dodatku po kryjomu, bo ukochana jest dobiegającą pięćdziesiątki żoną i matką dwóch dorosłych córek. Po niemal sielankowym wstępie narracyjne tąpnięcia zaskoczą brutalnością nawet czytelnika przygotowanego na najgorsze.

„Jedyna historia” to powieść, której formalna pomysłowość i intelektualna głębia nie niwelują jej emocjonalnej siły. A historia Paula i Susan to – jak dotąd – bodaj najpiękniejsza literacka historia miłosna XXI w. (Juliusz Kurkiewicz)

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej