Historyczne dreszczowce wychodzą Robertowi Harrisowi (ur. w 1957 r.) najlepiej, począwszy od debiutanckiego i właśnie wznowionego „Vaterlandu” (1992), który dzieje się po wygranej przez Niemcy II wojnie.

W „Monachium” też spotykamy Adolfa Hitlera, który w „Vaterlandzie” obchodził 75. urodziny, ale tym razem Harris trzyma się faktów. Najważniejsza część akcji rozgrywa się podczas konferencji niemiecko-włosko-brytyjsko-francuskiej między 28 a 30 września 1938 r. Rządy tych państw odebrały wtedy niepodległej Czechosłowacji – bez udziału jej władz – część terytoriów w Sudetach, na które miała apetyt III Rzesza.

CZYTAJ TAKŻE: Włodzimierz Kalicki o konferencji monachijskiej

Harris zabiera nas do Monachium w towarzystwie dwóch bohaterów. Hugh Legat to pracownik brytyjskiego Foreign Office, Paul Hartmann pracuje w służbie niemieckiej. Są przyjaciółmi, bo na początku lat 30. Hartmann przez dwa lata studiował w Oksfordzie. Żaden z nich nie należy do entuzjastów polityki prowadzonej przez liderów ich krajów.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej