Ryszard Krynicki - ur. w 1943 r., poeta pokolenia '68, zwanego Nową Falą, tłumacz, wydawca poezji. W latach 70. i 80. związany z opozycją demokratyczną. Sygnatariusz Listu 59, w którym grupa intelektualistów na przełomie 1975 i 1976 r. protestowała przeciwko wasalnym wobec ZSRR zmianom w konstytucji PRL. Objęty zakazem druku. Opublikował kilkanaście książek poetyckich, w tym część w drugim obiegu. Laureat m.in. Nagrody Fundacji im. Kościelskich, pierwszy polski laureat Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Herberta (wśród jego poprzedników są W.S. Merwin i Charles Simic).

Z Krystyną Krynicką prowadzi cenione wydawnictwo a5, które wydało właśnie listy Wisławy Szymborskiej i Zbigniewa Herberta "Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie. Korespondencja 1955-1996".

Michał Nogaś: Wszystko zaczęło się w sposób bardzo oficjalny...

Ryszard Krynicki: I w bardzo szczególnym momencie. Początek korespondencji Wisławy Szymborskiej i Zbigniewa Herberta, korespondencji, która trwała 41 lat, to listopad 1955 roku. Czas odwilży, który datować można od 21 sierpnia, kiedy to „Nowa Kultura” opublikowała „Poemat dla dorosłych” Adama Ważyka. Kultura zaczęła powoli oddychać.

„Życie Literackie”, krakowski tygodnik o znaczeniu porównywalnym do „Nowej Kultury”, w którym Szymborska prowadziła dział poezji, włączyło się w ten powolny proces nieco później, w listopadzie, kiedy redakcja postanowiła przygotować rozkładówkę prezentującą wiersze autorów, których debiutanckie tomiki miały zostać wydane w przyszłym roku. Materiał ukazał się 18 grudnia i nosił tytuł „Prapremiera pięciu poetów”. Znalazły się w nim wiersze dwóch poetów z pokolenia Szymborskiej, czyli Mirona Białoszewskiego i Zbigniewa Herberta właśnie, którzy w okresie stalinowskiego socrealizmu nie mieli szans, żeby zadebiutować oficjalnie, a także trzech młodszych o dekadę, z generacji nazwanej później „pokoleniem współczesności”: Bohdana Drozdowskiego, Jerzego Harasymowicza oraz Stanisława Czycza.

Korespondencja obojga poetów rozpoczyna się, jak pan zauważył, bardzo oficjalnie, od listu Szymborskiej w imieniu redakcji zapraszającej Herberta do udziału w tej rozkładówce, w którym zwraca się ona do swojego niemal rówieśnika per „Szanowny Kolego” i „Wy”, czyli w stylu obowiązującym wówczas jeszcze w środowisku literackim. Tu warto może przypomnieć, że per „kolego” zwracano się do pisarzy bezpartyjnych, partyjni mówili do siebie „towarzyszu”.

Jednak już w drugim liście Szymborskiej, z grudnia, ten oficjalny styl znika i zaczyna się on od słów: „Drogi Panie Zbyszku”. Bardzo możliwe, że oboje poeci w tym czasie zdążyli już poznać się osobiście.

Pozostało 88% tekstu
To jeden z tekstów, do których dostęp mają tylko nasi stali Czytelnicy

Twoje sprawy, nasza praca. Subskrybuj za pół ceny i czytaj Wyborcza.pl

Wyborcza.pl to dziennikarze w całej Polsce. Piszemy o tym, co ważne dla Ciebie, Twojej okolicy, Polski i świata. Zyskaj dostęp do tej codziennej porcji niezbędnych informacji.