A.J. Finn, "Kobieta w oknie", przeł. Jacek Żuławnik, W.A.B., Warszawa (luty)

Nowy rok zasłużył na swój thriller, który będzie czytał cały świat. Wszystko wskazuje na to, że dorobi się go już na starcie. Czy jest inna możliwość, skoro Stephen King oblurbował „Kobietę w oknie” słowem „nieodkładalna”, prawa do tłumaczenia sprzedano do 40 krajów, a za możliwość sfilmowania z góry zapłacił Hollywood? Tytuł nie bez powodu kojarzy się ze światowym hitem ostatnich lat „Dziewczyną z pociągu” Pauli Hawkins.

Znów mamy do czynienia z niewiarygodną narratorką – tym razem to Anna Fox zamknięta w swym wypasionym domu na Manhattanie. Ta porzucona przez męża i dzieci psycholożka dziecięca cierpi na agorafobię i alkoholem popija leki uspokajające, zażywane w ilościach, które ścięłyby z nóg szwadron wojska. Hobby Anny jest obserwowanie sąsiadów. A skoro obserwuje, to i widzi – pana Russela, który morduje żonę. A może wcale nie? Tych, których znużą filmowe zwroty akcji, przekonają filmowe aluzje – od „Okna na podwórze” Hitchcocka po „Dziecko Rosemary” Polańskiego. Nic dziwnego, że książka bawi się takimi odniesieniami, skoro pod pseudonimem A.J. Finn ukrywa się stary wyjadacz Dan Mallory, specjalista od redakcji thrillerów.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej