*MARCIN WICHA – grafik i eseista, autor książek „Jak przestałem kochać design” (2015) i „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” (2017)

Orkan strącił ostatnie liście. Kolorowe magazyny wypełniły się igliwiem. Wróciły nagłówki: „Pomysł na prezent”, „Coś dla niej i dla niego”, „Zaskocz najbliższych nietypowym upominkiem”. Trwa doroczny festiwal akcesoriów i gadżetów. Dzwonek dla rowerzysty, kołowrotek dla wędkarza, karafka dla nałogowca. Czym obdarujemy miłośnika książek? Książkę już ma.

Minęły czasy, kiedy postępy w sylabizowaniu nagradzano zakładką z krasnalem i godłem Domu Książki. Dziś oferta jest bogata. Żeliwny pulpit. Hebanowa podstawka. Komplet ograniczników, które ratują stabilność księgozbioru. Stolik do czytania w wannie. Kieszonkowy skaner obcych wyrazów. Sztambuch do zapisywania cytatów. A może bluza?

Oto kolejny przykład stosowania podwójnych standardów. Kiedy widzimy patriotę z napisem „Od urodzenia dumny z pochodzenia”, w wilkołaczym anoraku, z kotwicą na piersi i gotykiem na karku, to zaraz chcemy wiedzieć, dlaczego gość sączy piwo, zamiast umierać za ojczyznę.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej