Na blogu Wojciecha Wencla od jakiegoś czasu raczej marazm. Niestety, to już nie to, co jeszcze kilka lat temu, gdy w elektronicznym pamiętniczku poety iskrzyło, grzmiało, a wręcz wybuchało i płonęło – były to czasy niezłomnej walki z władzą, ale nade wszystko heroicznego boju o własną pozycję.

W sumie rzecz naturalna – temu zazwyczaj służą dzienniki internetowe. Wojciech Wencel – dziś poeta uświęcony miejscem w kanonie lektur szkolnych, a także laurem „Zasłużony dla polszczyzny” przyznanym przez prezydenta Dudę – o swoją pozycję walczył konsekwentnie od lat, nie zrażając się krytyką czy nawet wyśmiewaniem. Od kiedy pojął, że polityczna żarliwość i przystąpienie do szeregów wyznawców wiary smoleńskiej może mu się w dalszej perspektywie opłacić, zabrał się ostro do roboty. No, chyba że naprawdę wierzy we wszystko, co wypisuje. A to już zupełnie inna historia.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej