MICHAŁ NOGAŚ: W mowie noblowskiej mówił pan: „Na dwa lata przed śmiercią ojciec podarował mi małą walizkę pełną swoich tekstów, manuskryptów i notatek. Powiedział – a na co dzień był znany z żartów i drwin – że chce, bym przeczytał wszystko po jego odejściu. Poprosił, lekko zażenowany, bym po jego śmierci zajrzał do walizki, bo być może znajdę tam coś, co przyda mi się w pracy”. Bez tej walizki nie zostałby pan być może jednym z najważniejszych współczesnych pisarzy. W nowej powieści, „Rudowłosa”, ten motyw powraca. Gdy porzucony przez ojca główny bohater Cem opuszcza rodzinny dom, by wraz z mistrzem studniarstwa wyjechać pod Stambuł i tam ciężką pracą fizyczną zarobić na studia, wszystkie rzeczy pakuje do ojcowskiej walizki.

ORHAN PAMUK*: Cieszę się, że pan to zauważył. Jak ja lubię taką grę z czytelnikiem! Aluzje, żarty, odniesienia do czegoś, co napisałem wcześniej w jakiejś powieści, eseju czy artykule... Uważny czytelnik dostrzeże moment, w którym puszczam do niego oko – trudno o lepszą więź między autorem a odbiorcą jego tekstów. Ale muszę od razu uspokoić tych wszystkich, którzy nie zauważą takich odniesień. Najważniejsza przecież i tak jest opowiadana przez pisarza historia.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej