Michał Nogaś: Gdy za 200 lat komuś zamarzy się powieść o naszych czasach, to o czym napisze?

Elżbieta Cherezińska*: Zatytułuje ją „Gra o tron”. Wystąpią w niej książęta partyjni, baronowie. Ale nie będzie zwaśnionych księstw czy regionów. Opisze nas jako skłóconych w poprzek, poziomo. Księstwa to będą frakcje.

A Polska się zjednoczy po tym rozbiciu?

– Po poprzednim się udało. Zajęło to tylko 216 lat. Wtedy ludzie żyli, zależnie od grupy społecznej i środowiska, średnio 30-50 lat. Przy dzisiejszej średniej wieku...

>> Jak napisać opowieść? Elżbieta Cherezińska: "Róbmy bohaterom zdjęcia za pomocą słów" [AKADEMIA OPOWIEŚCI]

Na pewno wiesz, jak powinna wyglądać polska „Gra o tron”?

– To niesamowite, jak wiele zawdzięczamy literaturze fantasy! Wielu krytyków uważa, że o tym gatunku w ogóle nie należy rozmawiać, bo to Conan z nagim muskularnym torsem i piersiastą księżniczką przerzuconą przez ramię, smoki i źli czarnoksiężnicy. I owszem, jest w niej dużo sztampy, jak w każdym gatunku, ale takim twórcom jak George R.R. Martin powinniśmy się kłaniać w pas. To dzięki nim rzesze młodych ludzi zainteresowały się tym, co kryje się pod średniowiecznymi kostiumami. Bo każda opowieść o królu, królowej, księciu, młodych baronach, drugich synach jest „Grą o tron”. Historią ambicji, cnót i słabości, wielkiej polityki.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej