Janusz Głowacki nie żyje. Pisarz, dramaturg, scenarzysta "Rejsu" miał 79 lat

"Był głosem Polski rogatych dusz i błyskotliwej inteligencji" [ADAM MICHNIK żegna Głowackiego]

Janusz Głowacki: Pani też chce porozmawiać ze mną o Polsce?

Donata Subbotko: Pan nie chce?

– Dlaczego nie? „Trąbo nasza, wrogom grzmij!”. A co, myślała pani, że jestem zniechęcony?

Chyba normalne u pana?

– Słowo „normalne” nie istnieje w moim słowniku.

Czyli jednak temat pana interesuje?

– Tutaj obok siadywał nieboszczyk Kulczyk i ostrzegał mnie, że tu jest podsłuch na stałe zamontowany. Ale to było przed renowacją.

Panu to kiedyś przed Bristolem postawią pomnik, tyle lat pan tu przychodzi.

– W sztuce „Fortynbras się upił” napisałem taki dialog dwóch wartowników. Jeden mówi: „Jak myślisz, podsłuchują nas teraz?”, drugi: „A chuj wie”, na co tamten: „To niedobrze. Nie lubię gadać niepodsłuchiwany. Myśli mi się od tego plączą”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej