Jedna z kobiet powiedziała AP, że Placido Domingo wkładał jej ręce pod spódnicę podczas spotkania służbowego. "Nie ma nic dziwnego w służbowym spotkaniu. Ale to, że ktoś w jego trakcie próbuje cię złapać za rękę czy za kolano, już jest dziwne" - opowiedziała śpiewaczka. "Zawsze nas dotykał czy całował". 

Dziennikarze agencji nie poprzestali na zwierzeniach samych oskarżycielek. Rozmawiali także z niemal 30 innymi pracownikami opery - śpiewakami, tancerzami, muzykami orkiestry, pracownikami technicznymi, trenerami wokalnymi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej