W ostatnich tygodniach władający krajem PiS zaordynował swoim szeregom ofensywę wdzięku. Na konwencjach i kampanijnych piknikach czołowi funkcjonariusze partii łagodzą retorykę, opowiadają o otwarciu na elektorat wielkomiejski. Słowem: chcą poszerzyć pole swojej walki o lepsze jutro o te grupy społeczne, które dotąd odstręcza od PiS-u populizm tej partii czy intelektualne płycizny jej kadr.

Chodzi na przykład o zjednanie sobie tzw. konsumentów kultury, którym przeszkadza ręczne zarządzanie polską kulturą dokonywane na dużą skalę przez ministra Piotra Glińskiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej