Artyści biją na alarm i szukają sposobów walki o wolność twórczą. Apelują o obywatelską czujność i wsparcie ze strony polityków opozycji, którzy kulturą nieszczególnie się interesują.

Ruch społeczny Kultura Niepodległa i Fundacja Bęc Zmiana zorganizowały w warszawskim Teatrze Powszechnym debatę „Cenzura na cenzurowanym” prowadzoną przez dziennikarza Maxa Cegielskiego.

Ocenzuruj się sam

Jedna z liderek Kultury Niepodległej, reżyserka Joanna Kos-Krauze, mówiła, że w środowisku filmowym najbardziej tragiczna jest sytuacja dokumentalistów.

Widać to w dotacjach przyznawanych filmowcom przez Polski Instytut Sztuki Filmowej, często podstawowym źródle finansowania dokumentu. Żeby taką dotację dostać, trzeba mieć pozytywną recenzję projektu.

Zdaniem Kos-Krauze recenzje dokumentów mają absolutnie znamiona recenzji politycznych. Z fabułami jest lepiej. – Władza się nie ośmieliła sięgnąć wprost po te pieniądze. Decydenci zdają sobie sprawę, że muszą przynajmniej część tego kina, rozumianego jako sztuka filmowa, finansować.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej