Co dość zaskakujące, gra „Karol Wojtyła. Totus tuus”, realia okupacyjnego i powojennego Krakowa oraz Wadowic ma pokazywać w estetyce japońskiego anime. Jak piszą twórcy, „jej uniwersalny charakter trafi do każdego, także do młodzieży, która może już osobiście nie pamiętać zmarłego w 2005 roku Jana Pawła II”.

Gra ma mieć osiem różnych zakończeń, również i takie, w których młody Wojtyła nie decyduje się na święcenia kapłańskie. Jeśli uzbiera się więcej pieniędzy, zakończeń ma być aż jedenaście. Narracyjna forma powieści wizualnej pozwala podejmować graczowi w skórze Wojtyły rozmaite wybory życiowe i wchodzić w interakcję z innymi postaciami.

Co może odwieść przyszłego papieża od kariery duchownego? Udostępnione przez twórców kadry z gry dają o tym pewne pojęcie. „Taki zdolny, a chce zostać księdzem. Wielka szkoda, wielka szkoda dla naszej polskiej literatury. Może byśmy tu mieli drugiego Słowackiego w Krakowie” – stwierdza na jednym ze screenshotów krakowski profesor.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej