Znowu nas skrzywdzili? Nie lubią nas w Europie i złośliwie nie głosowali? - Założę się, że usłyszymy podobne tłumaczenia. Może być jednak i tak, że piosenka Tulii nie była szczególnie porywająca, show też  (imponujące miały te barwne stroje, ale stały jak wmurowane, nie było też żadnego baletu), a zabieg z dwujęzycznym tekstem był dziwaczny (bo albo stawiamy na egzotykę i jesteśmy dumni z naszości, albo wybieramy język szczytów światowych list przebojów).

Przede wszystkim jednak spóźniliśmy się z tą niby-folkową estetyką o co najmniej dekadę.

To może ciekawiło Europejczyków, kiedy UE się poszerzała, kiedy byliśmy nowi i wypadało się przedstawić. Dzisiaj takie udawane etno już nie jest modne, przejadło się, w dodatku biały śpiew Tulii w uszach mieszkańca Wielkiej Brytanii czy Niemiec brzmi dokładnie tak samo jak zawodzenie Bułgarek, Serbek czy nawet Greczynek. Nie bez przyczyny zresztą, bo to tylko ludowy ornament, którym maźnięto poprockowy numer bardzo odległy od prawdziwej polskiej muzyki korzeni.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej