- Sprawa jest prosta: został zawarty kontrakt. Jedna strona swoje zobowiązania spełniła, a druga nie. Ale nie każda sprawa prosta jest sprawą błahą. Tutaj chodzi o to, jak dalece środki publiczne mogą być wykorzystywane do tego, aby eliminować z debaty publicznej głosy niewygodne dla władzy? - mówił mec. Wojciech Marchwicki reprezentujący w procesie fundację Malta.

"Sytuacja polityczna się zmieniła"

To pierwsza taka sprawa przeciwko resortowi ministra Piotra Glińskiego. Poszło o obiecaną i przypieczętowaną umową, ale niewypłaconą dotację na organizację Malta Festivalu w Poznaniu. Kontrakt na trzy lata strony podpisały w 2016 r. (ministerstwo zobowiązało się w niej do wypłaty corocznych dotacji), ale już rok później resort się z niej wycofał.

W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Michał Merczyński, prezes fundacji Malta i dyrektor festiwalu, tak opisywał spotkanie z ministrem Glińskim: - Zaproponował kawę. Ja zacząłem: „Panie premierze, złożyliśmy wniosek, który został przez was wysoko oceniony i on w niczym się nie zmienił”. A premier mówi: „Ale sytuacja polityczna się zmieniła”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej