To szósta edycja "Big Brothera" i pierwsza od dekady. Prawdę mówiąc, byłem zaskoczony informacją, że tak niewiele odsłon miał ten program i tak długo go nie było.

Śledziłem tylko pierwszą edycję, ale miałem wrażenie, że od tamtego czasu nie dało się włączyć telewizora, żeby nie trafić na relację live z pomieszczenia, w którym mniej lub bardziej zdesperowani, najczęściej młodzi ludzie sprzedają swoją prywatność za marzenie o sławie, karierze i pieniądzach. Chyba w tej kolejności. Bo nawet jeśli edycji „Wielkiego Brata” było tylko pięć, to mutacji tego formatu niezliczone ilości, a każda następna głupsza i bardziej upokarzająca dla uczestników od poprzednich.

"Big Brother" - piękni, wysportowani, młodzi

„Wszyscy prowadzący totalnie się jarają" – zapewniała Agnieszka Woźniak-Starak w odcinku inaugurującym nową odsłonę „Big Brothera”. Pozazdrościć, bo mnie przed telewizorem nie udzieliła się ta ekscytacja. Postanowiłem jednak sprawdzić, kto tym razem zamieszkał w domu Wielkiego Brata i z jakich powodów. Zdając sobie oczywiście sprawę z tego, że dobór uczestników programu mówi więcej o tym, jakimi chcemy się widzieć – lub jakimi chce nas pokazywać TVN, co zapewne na jedno wychodzi – niż o tym, jacy naprawdę jesteśmy, muszę przyznać, że wiele się zmieniło.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej