Breaking News: the remaking of journalism and why it matters now
Alan Rusbridger
Canongate, Edynburg

Powiedzieć o nim, że był długoletnim redaktorem naczelnym brytyjskiego „Guardiana”, to nic nie powiedzieć – to jest człowiek, dzięki któremu „Guardian” stanowi dziś punkt odniesienia dla każdej gazety świata, która ma ambicję określać się jako wiarygodny liberalny ośrodek wpływu na opinię publiczną, a nie środek manipulacji w rękach ludzi, którzy mają władzę.

Gdy przejmował gazetę w 1995 roku, proces technologiczny produkcji newsów różnił się niewiele od tego wypracowanego jeszcze w czasach wiktoriańskich. Był to system zaaranżowany wertykalnie: redakcje dysponowały drukarniami, miały pełną kontrolę nad selekcją informacji, reklamodawcy nie mieli alternatywnego sposobu na dotarcie do odbiorcy, który bez szemrania wysupływał parę funtów na codzienną porcję newsów. W ciągu 20 lat sytuacja zmieniła się radykalnie: istnieje wiele skuteczniejszych form reklamy, a ludzie niechętnie płacą za informacje, które, jak wierzą, mogą otrzymać za darmo. A do tego w odniesieniu do mediów pojawiły się nowe dominujące odczucia: sceptycyzm, dezorientacja i ogólny brak zaufania do mainstreamowego dziennikarstwa. Jak do tego doszło i czy dziennikarze są za to jakoś współodpowiedzialni?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej