Ręce zaczynają drżeć. Koszula przykleja się do pleców. Krawat wpycha do przełyku jabłko Adama. Tak wyglądają dziś zależni od władzy pracownicy, kiedy muszą podjąć decyzję. W jaskiniach ich mózgoczaszek nie przestaje dudnić pytanie: „O rety! Co na to powie prezes?”.

Jasne, prezes za dobre wynagradza, a za złe karze. Ale co robić, kiedy nie wiadomo, która decyzja jest dobra, a która zła?

I nie chodzi tu tylko o wiadomego Prezesa. Są jeszcze pomniejsi prezesi, którzy zresztą Prezesowi mniej lub bardziej podlegają.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej