Dekret 349 z 10 lipca opublikowany w Gaceta de Cuba (kubański dziennik ustaw)  dotyczy „regulacji polityki kulturalnej w zakresie odpłatności usług artystycznych”. W dokumencie najbardziej niepokojące dla artystów jest to, że naruszeniem prawa będzie od grudnia „oferowanie usług artystycznych” bez zgody nadzorującej artystów instytucji kulturalnej.

Pojawił się też spis tematów, których nie można podejmować: nie będzie wolno używać „symboli patriotycznych” niezgodnych z obecnym prawem, zakazane będzie przedstawianie przemocy, dyskryminacji rasowej, pornografii, obscenicznego języka, a także „czegokolwiek, co łamie legalne zalecenia dotyczące normalnego rozwoju społeczeństwa w sprawach kulturalnych”.

Rząd zdecyduje o tym, kto jest artystą

Na stronie Avaaz.org zamieszczono petycję przeciwko wprowadzaniu nowego prawa.

„Nowe prawa ograniczają kreatywność Kubańczyków i kryminalizują sztukę stworzoną niezależnie, dając wyłącznie instytucjom państwowym prawo do decydowania, kto jest artystą” − piszą w liście otwartym do prezydenta Kuby Miguela Díaza-Canela artyści Tania Bruguera, Enrique Risco i Coco Fusco, adwokatka działająca na rzecz praw człowieka Laritza Diversent oraz kuratorka Yanelys Núñez. „Ustawa nie była konsultowana z kubańskimi artystami; nie będą mogli się też odwołać do niezależnych sędziów w razie nieporozumień”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej