„'Tęsknota - siła niszcząca czy budująca ludzkie życie'. Rozważ i uzasadnij swoje zdanie, odwołując się do fragmentu 'Lalki', całej książki Bolesława Prusa oraz wybranego tekstu kultury“ – to jeden z piątkowych tematów maturalnych z języka polskiego. Pisałbym z całych sił.

Nie tęsknocie jednak chciałbym poświęcić ten felieton, więc tylko szybko i arbitralnie rzecz rozstrzygnę: wiadomo – tęsknota to siła niszcząca. I już przechodzę do rzeczy.

Otóż uważam, że Stanisław Wokulski to najważniejszy i najwspanialszy bohater naszego literackiego kanonu. Uczciwy, pracowity, empatyczny. Patriota, ale nie gorąca głowa. Indywidualista, ale dba o innych. Pamięta o przeszłości, ale właśnie dlatego przedmiotem jego działań jest przyszłość.

Pracowałbym w firmie Wokulskiego, powierzyłbym mu swoje pieniądze, głosowałbym na niego w wyborach.

Niestety, pan Stanisław jest umiarkowanie pociągający. Nie rozpala zbiorowej wyobraźni. Jego supermoce – konsekwencja, uczciwość, pracowitość – zapewne w ogóle nie działają, skoro nie przyniosły mu powodzenia w życiu prywatnym. Tak jak nie uwiódł Izabeli, tak nie uwodzi czytelników. Powiem więcej – właśnie dlatego, że jej nie zdobył, nie zdobył też nas. Na nasze nieszczęście.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej