Przysięgli ogłosili werdykt w czwartek wieczorem czasu polskiego, po trwających dwa dni naradach. To drugi raz, kiedy sąd zajął się tą sprawą – proces musiał zostać powtórzony, bo w zeszłym roku przysięgli nie mogli dojść do porozumienia. Jak opisuje portal Deadline, na sali sądowej w hrabstwie Montgomery w Pensylwanii na wyrok czekała nie tylko Andrea Constand, ale również wiele innych kobiet, które twierdzą, że zostały zgwałcone przez komika. Łącznie oskarżyło go o to ponad 50 osób, najstarsze zarzuty sięgają lat 60. Gdy Cosby został uznany za winnego, jego ofiary płakały z ulgi.

Prawniczka ofiary Cosby’ego: Uwierzono kobietom

Andrea Constand, 44-letnia była koszykarka, jest jedyną kobietą, której zarzuty jeszcze się nie przedawniły. W 2004 r. Cosby odurzył ją tabletką gwałtu, a następnie zgwałcił. Kobieta próbowała wytoczyć proces Cosby'emu już w 2005 r., sprawa skończyła się jednak ugodą (komik miał jej zapłacić ponad 3 mln dolarów). Tym razem prokuratura postawiła mu trzy zarzuty, w tym napaści na tle seksualnym, która jest nieznacznie lżejszym zarzutem niż gwałt. Za każdy z nich grozi do dziesięciu lat pozbawienia wolności. Sąd nie orzekł jeszcze, ile czasu Cosby spędzi w więzieniu; do chwili ogłoszenia wyroku 80-letni komik został zwolniony za kaucją.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej