OLGA DRENDA*: Autobiografia, wywiady rzeki, akademickie rozprawy, analizy twórczości, do tego jeszcze dziesiątki mniejszych i większych tekstów w prasie. Po co Lemowi jeszcze biografia?

WOJCIECH ORLIŃSKI**: Bo mu się należy. Kiedy sam 10 lat temu dokładałem cegiełkę do tego bogactwa, pisząc „Co to są sepulki? Wszystko o Lemie”, pominąłem całkowicie wątki biograficzne. Wydawało mi się – na podstawie tego, co Lem mówił sam o sobie – że jego życie było nudne. Wojnę wspominał niemal z humorem – a to odpalił dla kawału świecę dymną, a to wymontował coś z czołgu.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej